Film dokumentalny Briana Flemminga „Bóg, którego nie było”. Jakkolwiek marketingowe porównanie go do takich demaskatorskich filmów jak „Zabawy z bronią” czy „Supersize me”, które obaliły mity prawa dostępu do broni i pełnowartościowego jedzenia w fast-foodach jest nieco na wyrost, film został dostrzeżony na Grassroots Cinema Film Festival w Hollywood, a także przez prasę opiniotwórczą.
Podobne filmy:
- Why we fight (Dlaczego walczymy)
- Świat według Monsanto
- Esoteric Agenda
- Było sobie życie – Szpik kostny
- Bezpieka – Część 1
- Bezpieka – Część 2
GD Star Rating
loading...
loading...
GD Star Rating
loading...
loading...



to juz bardziej do prawdy pasuje XD
Rozumiem, że nie każdy jest wierzący i szanuję zdanie oraz poglądy zarówno ludzi religijnych jak i ateistów, jeżeli umieją ich bronić ale ten film jak dla mnie to porażka. Takie samo dno jak zeitgeist. Lecz pewnie zdania będą podzielone.
a dlaczego porażka, możesz rozwinąć wypowiedź?
dobre dobre bardzo dobre…
Do Adama: owszem mogę rozwinąć wypowiedź. Jak mówiłem szanuję każde wyznanie ale trzymając się odpowiedzi na postawione przez Ciebie pytanie to film podchodzi do tematu bardzo tendencyjnie, upraszcza bardzo wiele zagadnień apologetycznych i występuje tu synkretyzm religijny. Dlatego dla mnie ten film to porażka choć napewno mogłem użyć innego słowa. Reasumując w moim pierwszym komentarzu, nie było moim celem skrytykować tego dokumentu ani odwieść kogokolwiek od oglądania a jedynie przedstawić swój punkt widzenia. Miłego oglądania i wyciągania własnych wniosków.
szkoda ze nie po grecku
Do Zaskoczony???: Z całym szacunkiem dla Twojego prawa wyrażąnia opinii ale czytając Twój ostatni komentarz mam wrażenie że chcąc zrekompensować sobie użycia słowa „porażka” z pierwszego postu (nie widzę nic złego w słowie porażka gdybyś jednak podjął próbę konstruktywnej krytyki)zaplątałeś się w wyrązeniach których sam nie do końca rozumiesz. Synkretyzmu religijnego, a raczej jego podkreślania to w tym filmie, w porównaniu z innymi produkcjami tego typu jest bardzo mało. Jeśli chodzi o upraszczanie zagadnień apologetycznych, to było by miło gdybyś wyłuskał te uproszczenia i oświecił, np. mnie. I jeśli stwierdzenie że film jest porażką nie jest niekonstruktywną krytyką to już naprawdę przestaję nadążać za Twoim tokiem myślenia.
Mnie osobiście razi zbyt osobiste podejście autora do tematu, ale to chyba było założeniem filmu. Reszta OK.
Pozdrawiam.