Opublikowano 30.05.2010, autor: admin"Chemiczny Spokój"

Film dokumentalny o antydepresantach, które mogą spowodować depresję. Według irlandzkiego psychiatry i biegłego sądowego Davida Healy’ego prawie połowa konsumentów Prozacu i Zoloftu cierpi na poważne problemy psychiczne po odstawienia leków. Ponad 1% pacjentów wykazuje skłonności samobójcze lub zachowuje się agresywnie. W grudniu 2004 roku British Medical Journal otrzymał z anonimowego źródła poufny dokument wewnętrzny laboratorium, które produkuje Prozac, w którym zostały przedstawione jego skutki uboczne. Jednak w wielkich międzynarodowych koncernach farmaceutycznych jest więcej handlowców niż naukowców, a zysk przeważa nad wszelkimi etycznymi aspektami w tej branży. Tymczasem w Belgii kwitnie podziemny rynek, na którym można zdobyć antydepresanty bez recepty i kontroli lekarskiej.

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Drukuj
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Mixx
  • Blogplay
  • Blip
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • Twitter
  • Śledzik
  • elefanta
  • Forumowisko
  • PDF
  • Pinger
  • Yahoo! Bookmarks
  • Yahoo! Buzz
416 odsłon

12 odpowiedzi na „“Chemiczny Spokój””

  1. kosmos pisze:

    Brałem amitryptyline,depakine,chlorprothixen,hydroxyzynę,coaxil i imipramine przez dłuższy okres czasu. Często zdarzało mi się brać zwiększone dawki by odczuć wzmożone działanie,jednak żaden z tych leków nie miał negatywnych skutków ubocznych w postaci zmian nastroju po odstawieniu. Możliwe,że psychotropy o których mowa są po prostu znacznie silniejsze niż te,które ja brałem. Z drugiej strony zwykła amfetamina jest również lekiem psychotropowym (nazywana kiedyś psychedryną)a jej pochodna metylofenidat dostępny jest jako farmaceutyk pod nazwą Concerta ( w USA pod nazwą Ritalin)- posiada ona dość nieprzyjemne skutki uboczne w postaci okresowej silnej depresji i skoków nastroju. Cóż,dawka czyni truciznę.

  2. Zeusxamp pisze:

    Depakina to psychotrop? Pierwsze słyszę, bo chyba służy do leczenia epilepsji a to nie jest choroba psychiczna.

    Ewentualnie diazepam bo to inna substancja, ale depakina.

  3. Aloyz pisze:

    Nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie faszeruja sie prochami albo jakas inna chemia z powodu depresji / problemow emocjonalnych albo dla zabawy ??
    Wszystkie te problemy mozna rozwiazac w naturalny sposob bez zatruwania organizmu chemia

  4. kosmos pisze:

    @ Zeusxamp

    Depakine jest stosowany zarówno jako środek przeciwepileptyczny (głównie w przypadkach padaczki alkoholowej) i dość powszechnie w lekkich stanach depresyjnych i nadmiernej impulsywności ( nie ma co prawda działania stricte polepszającego samopoczucie poprzez sterowanie poziomem np. neuroprzekaźników, ale raczej ogólnie stabilizujące i rozluźniające).

    @Aloyz

    To,że generalnie można sobie poradzić z tymi problemami w sposób naturalny jak chociażby zioła czy medytacja ( które są skuteczne) to jednak nie zawsze jest to możliwe w konkretnych okolicznościach. Bywają sytuacje gdy nie można sobie pozwolić na takie praktyki i nagli nas czas,jest silna presja by jak najszybciej dojść do siebie. Wówczas takie naturalne metody jakkolwiek pozytywne same w sobie mogą okazać się nieskuteczne.Bywają również sytuacje kiedy człowiek zwyczajnie się załamuje i uwierz mi,że w takich chwilach największa nawet wiedza na temat psychologii,technik relaksacyjnych i autoterapii nie wystarcza. Zwłaszcza gdy ktoś ma impulsywny charakter. Stosuję sporo takich naturalnych metod kontrolowania samopoczucia jednak nie żyjemy w aż tak idealnym świecie, w którym gwarantują one stuprocentowy sukces w każdych warunkach – to nie zupka instant.

  5. Aloyz pisze:

    Jezeli sobie jeszcze z tym swinstwem nie poradziles polecam AYAHUASCA – tyle ze trzeba byc pod opieka szamana – samemu nie radze
    - sa seanse w Holandi , UK oraz oczywiscie w Amazonii (Peru,Iquitos) – po kilku seansach bedziesz „nowka sztuka nie smigany”

    Mysle ze nawet jak bys byl ostro uzalezniony od Heroiny to po kilku seansach AYAHUASCA jestes czysciutki jak kaczuszka

  6. kosmos pisze:

    @Aloyz
    Hehe,znam Ayahuascę jedynie na poziomie teoretycznym i powiem szczerze,że wiele bym dał by z niej skorzystać. Czy jest ona remedium na wszelkie bolączki tego nie wiem,zdaję sobie natomiast sprawę z daleko idących przemian jakie może ona powodować w umyśle. Naturalnie środek o takiej mocy nie może być zażywany pochopnie. Mam pewne doświadczenia z psychodelikami,więc jest to swoisty punkt odniesienia pozwalający zobrazować sobie działanie Aya. Jednak wiem z doświadzczenia,że nawet tony teorii i jej dogłębne zrozumienie nie jest w stanie zastąpić rzeczywistego doświadzczenia,często nawet taka wiedza nie umywa się do praktyki :)

    Jak już jesteśmy przy tych klimatach to może zainteresuje Cię książka,nad którą pracuję od jakiegoś czasu. Związana bardzo mocno z szamanizmem,etnogenami i odmiennymi stanami świadomości,inspiracją były dla mnie książki Castanedy jednak moje wypociny to raczej proza przygodowa z dużą ilością szamańskiej filozofii. Przydałaby mi się jakaś obiektywna ocena,na razie mam jedynie 46 stron,ale czyta się dość szybko i lekko.

    Daję linka:

    http://chomikuj.pl/androgenius

    Folder dokumenty. Pozdro.

  7. Aloyz pisze:

    kosmos@ – ale mysle ze duzo taniej bedzie jak zobaczysz wyklady (oraz udzial w warsztatach) tego pana bo pomagaja rozwiazac wiecej rzeczy niz mozemy sobie wyobrazic
    http://vimeo.com/21144638

  8. kosmos pisze:

    @Aloyz
    Dzięx,zabieram się za oglądanie. :)

  9. Aloyz pisze:

    kosmos@ – Zadnym specjalista od AYAHUASCA nie jestem bo ugotowalem sobie samemu raptem kilka razy miksture, taak zeby zobaczyc z czym to sie je , wlaczylem sobie oryginalne ICAROS (szamani prowadzacy ceremonie)…

    tyle tylko ze samemu nie zejdziesz na glebsze poziomy (bo niema takiej opcji) musisz miec przewodnika (szamana) ktory wie co ci jest i jak temu zaradzic, dlatego wyjazd do Peru jest jak najbardziej wskazany .

    Sa tez tansze opcje jak w UK ludzie (Europejczycy) z bogatym doswiadczeniem szamanskim (ponad 1000 ceremoni) organizuja ceremonie uzdrawiajace kilka razy w miesiacu.

    Roznica pomiedzy AYAHUASCA a innymi produktami przyrody jak San Pedro, Grzyby czy Peytote polega na tym ze w AYAHUASCA masz doczynienia z czyms inteligentnym, kurewsko inteligentnym, poteznym i cholernie madrym i znajacym cie na wskros (sily przyrody). Peytote o ktorym pisal Castaneda tez podobno ma inteligencje ale nie udalo mi sie jej doswiadzyc.

    A po za tym trafilem ostatnio na pana Zbyszka (dalem link ponizej), gdzie te wszystkie naturalne specyfiki przestaja byc az taak atrakcyjne bo mozna to zrobic w zupelnie inny sposob.

  10. Aloyz pisze:

    kosmos@ jezeli nigdy wczesniej nie sluchales prawdziwych ICAROS polecam

    http://www.heartoftheinitiate.com/tag/ayahuasca-music

    Moje ulubione z tej strony to
    – Shaman’s Drum
    – Waira Sacha

  11. Aloyz pisze:

    Kosmos@ czytalem te twoje opowiadania – i pierwsza rzezc jaka mnie zrazila to fragment od Autora „historia w niej przedstawiona jest opowieścią wymyśloną , Jednak nie wszystko co się w niej zawiera jest czystą fantazją”
    - wez usun ten fragment bo zniecheca czytelnika do dalszego czytania (dla mnie to brzmi jakbys chcial powiedziec ze nie ma sensu tego czytac)

    po za tym AYA nie jest wcale gorzka (cholernie gorzki jest Peyote (Mescalito))- AYA raczej przpomina wywar z „starych majtek oraz skarpet noszonych przez 2 miesiace”
    - zapach ma nie przyjemny ale smakowo jest OK, po za tym opis „podrozy” ktory mial Jacek to jest podroz grzybowa a nie AYA (uzyles opisow wezoidowych AYA) ale nie oddaje to jej natury. To taka moja mala techniczna uwaga
    Moze raczej oprzyj to na wlasnych przezyciach albo ugotuj sobie AYA i to opisz.
    Po za tym potrafisz pisac i piszesz dosc ciekawie (masz to cos) ale za bardzo mi to przypomina podrobke Castanedy moze poprzez postac Don Juana (zmien mu imie na inne) jezeli myslisz o tym zeby to wydawac.

  12. kosmos pisze:

    @Aloyz
    Spoko,opisy tripów dobrze przejrzałeś,jak mówiłem nie brałem aya a jedynie grzyby,stąd bazowałem na tym co znam:) Może faktycznie zmienię postać,ale dopiero na koniec – łatwiej mi się pisze mając Juana za przewodnika :) Poza tym i tak będę musiał to jeszcze grubo przeredagować bo pisałem w zasadzie improwizując i bez większego zastanowienia. W zasadzie prawie każdą stronę należałoby jeszcze odpowiednio rozbudować. Dzięki za krytykę,na pewno się przydała :) Pozdro.

Dodaj komentarz