Opublikowano 05.02.2012, autor: admin"Holenderska fabryka kokainy"
Początek filmu jest enigmatyczny: chaotyczne, początkowo niezrozumiałe migawki z kamer dozoru domowego pokazują włamanie, szarpaninę i nagich ludzi biegających w popłochu po mieszkaniu. Później okazuje się, że stan psychiczny, w jakim znalazł się główny bohater dokumentu, Arend der Horst, wydaje się bliski chaosowi zarejestrowanemu przez kamery ochrony.
Arend to 62-letni kokainista, od 30 lat na haju. Dużo czasu spędza w Internecie, tropi różne spiski, szuka wyjaśnień i znajduje zaskakujące odpowiedzi. Właśnie teraz, jego zdaniem, trwa zakrojona na szeroką skalę akcja tajnych służb wymierzona w obywateli. Wszyscy są podsłuchiwani i śledzeni. Gdy myślimy, że wiemy już, co jest w tym filmie paranoją, na ekranie pojawiają się „zdrowi” obywatele – adwokat i dziennikarz – którzy potwierdzają obawy wystraszonego bohatera. Cała trójka wydobywa na światło dzienne jeszcze jedną tajemnicę. Do 1945 roku Holandia była największym na świecie producentem kokainy. Mężczyźni spotykają się w pozostałościach fabryki, rozmawiają o obecnej wojnie kokainowej, która jest ich zdaniem tylko przykrywką w wojnie o ropę i rozważają możliwości ożywienia produkcji i obrotu na zasadach Fair Trade…
Autorka jednak nie przesądza o tym, kto w całym zamieszaniu powinien być uważany za normalnego. A największą wartością filmu wydaje się być empatia, z którą Groenendaal podchodzi do głównego bohatera.
603 odsłonDodaj komentarz
Reklamy






















