Opublikowano 30.05.2010, autor: admin"Nakarmimy Świat 2"
Austriacki reżyser Erwin Wagenhofer zabiera nas w podróż śladami żywności, którą codziennie kupujemy. Szlak wiedzie przez Francję, Hiszpanię, Rumunię, Szwajcarię, Brazylię i z powrotem do Austrii. Oglądamy połów ryb przy wybrzeżach Francji i szklarniową uprawę pomidorów w Hiszpanii na obszarze większym niż kraje Beneluksu, zbiór bakłażanów w Rumunii i brazylijskie pola soi. I przemysłową hodowlę kurczaków.
Gościmy w lepiankach brazylijskich głodujących chłopów, którzy poją dzieci brudną wodą, i w siedzibach korporacji, których roczne dochody wielokrotnie przewyższają budżet niejednego państwa.
Badając pochodzenie warzyw kupowanych w supermarkecie i zastanawiając się, dlaczego codziennie w Wiedniu wyrzuca się chleb, którego wystarczyłoby dla wyżywienia obywateli Grazu – drugiego co do wielkości miasta Austrii – Wagenhofer próbuje odpowiedzieć na pytanie, co my, obywatele Europy, mamy wspólnego z głodem na świecie.
To film o tym, że europejska trzoda zjada amazońskie lasy tropikalne. Film o żywności i o globalizacji, o rybakach i farmerach, o pokonujących długie dystanse kierowcach wielkich ciężarówek i o wszechmocnych zarządach korporacji, o przepływie dóbr i pieniędzy, film o ubóstwie pośród niewyobrażalnego bogactwa i o ludziach umierających z głodu na oczach sytej Europy (a może raczej tuż obok Europy, odwróconej do nich plecami?).
Jednym z rozmówców reżysera jest Jean Ziegler, specjalny wysłannik Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw żywności. Trudno mu nie uwierzyć, kiedy mówi: „Gdyby pozwolić rozwinąć się rolnictwu, można by wyżywić 12 miliardów ludzi. Innymi słowy: jeśli jakieś dziecko w tej chwili umiera z głodu, to znaczy, że zostało z premedytacją zamordowane”.
60 odsłon2 odpowiedzi na „“Nakarmimy Świat 2””
Dodaj komentarz
Reklamy























zadnych komentow? ech bede pierwszy… najbardziej podobalo mi sie zakonczenie (okolo 20 sekund koncowe), jak powiedzial cos w stylu: „spojżcie, fabryka w japoni, niemalże wszystko robią same maszyny, praktycznie niema ludzi”… i z tym sie zgadzam, aktualnie mamy ogromna ilość niedociągnięć, kraje skrajnie bogate oraz skrajnie biedne… jedni dziennie wydadzą na przyjemności tyle ile innym starczyło by na wiele lat… itd… jednak z optymistycznego podejścia wydaje mi sie, że dobrobyt bedzie sięgał coraz wieksza grupe ludzi… kraje zamożne będą przeżucać swoją żamożnośc na sąsiednie państwa, w skutecz czego owa zamożność bedzie rozprzestrzeniać się po świecie jak dosłownie jakaś ZARAZA (epidemia)… aż kraje trzeciego świata zostaną wybitę co do jednego… owszem, nadal beda bogatsi i niedniejsi, jednak biedni nie beda umierać z głodu, braku higieny, wody pitnej… będą wiedli jakosciowo gorsze życie, jednak bedą w stanie przetrwać, a i dookoła będzie więcej ludzi chętnych do wyciągnięcia im pomocnej dłoni…
to taki optymistyczny punkt patrzenia, zasłaniam się nim rękami i nogami przed pesymistyczna wizją… inaczej ciężko by mi było żyć z czystym sumieniem…
Dokument ciekawy, pozdrawiam.